Bieszczadzki Zlot Ziołowy – podsumowanie

Cały czas jeszcze jestem pod wpływem tych wszystkich emocji, wykładów, spotkań…może nawet pszczelich feromonów…. Latam na skrzydłach. Chcę podsumować, podziękować i powiedzieć jak było wspaniale. A było!!!

Przede wszystkim dziękuję grupie organizatorów: osobom, które stanęły na wysokości zadania a nawet wyżej, dzięki którym ten zlot się odbył. Każdemu z osobna i wszystkim razem: DZIĘKUJĘ KOCHANI!!! Również uczestnikom dziękuję za przybycie i liczne uczestnictwo w wykładach. Miałam nieco obawy czy zlot wykładowy z małą ilością warsztatów kogoś zaciekawi….. A jednak!! Są tacy zapaleńcy jak Wy, którzy pokonując pół Polski, a nawet całą Polskę, ba! nawet zza granicy przyjechali, by w nim uczestniczyć. Chylę czoła i podziwiam za trud włożony w dotarcie na zlot.

Podczas zlotu odbywały się również różne atrakcje dodatkowe, niektóre artystyczne inne trochę bardziej ekstremalne takie jak chodzenie po ogniu. Polega ono na przejściu boso po rozżarzonych węglach, podobno do temp. 500 stopni C. Ja w to nie wierzę. Dlaczego?? Dlatego, że już chodziłam i nie sparzyłam się. Bardziej przeraziła mnie intencja z jaką szłam: coś przed wejściem na ścieżkę ognia ustalam, wybieram z czym przychodzę, a po drugiej stronie czek mnie „nowe życie”. Coś zostawiam, coś zmieniam, coś nowego zastępuje w miejsce starego…. (MAGNETOID ) W każdym razie to nie ogień i nie te węgle wzbudziły moje obawy. Gorące brawa należą się tym, którzy pierwszy raz odważyli się wejść na „ścieżkę ognia”, a także Jankowi Szeliga, który bezpiecznie i w odpowiedniej atmosferze przeprowadził ten rytuał.

Atrakcją pierwszego wieczoru były też śpiewy pieśni patriotycznych wraz z kęskiem gąski i łykiem czerwonego wina. Integracja artystyczna, piękne śpiewy, zjednoczenie. A każdy przeżywał na swój sposób. O odpowiedni nastrój, pyszną gęś i wino zadbał Janek Wojcierowski.

Poranek pierwszego dnia wykładowego, podobnie jak w pozostałe dni, przywitał nas gimnastyką słowiańską (TREBOROK )    oraz tai chi. Wspaniali prowadzący na tyle zachęcili uczestników, że o 7:00 sale wypełniły się i popłynęła energia zdrowia. Ja jestem śpiochem raczej, albo inaczej sową, która w nocy poluje w dzień cichutko odsypia. Jedynie latem udaje mi się wstawać na wschód słońca, więc i tym razem po prostu nie zdążyłam czego bardzo żałuję….. Mam nadzieję, że na kolejnych zlotach uda mi się wstać na tyle wcześnie by skorzystać z opiekuńczego duetu Marylki i Mirka Łońskich ćwiczących Tai chi, a jak nie to przynajmniej z gimnastyki słowiańskiej prowadzonej przez Anię Górską.

Wykłady na temat tego: „Dlaczego miód jest słodki??” były kolorowe, zapachowe, było trochę informacji o toksynach w miodach a także sporo wiedzy na temat kiedy podawać miód dzieciom i dlaczego tak a nie inaczej. Następnie było „Badanie miodu pod względem zawartości cukrów w miodzie” – pokaz chemiczny z użyciem sprzętu laboratoryjnego. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu: Dr hab. n. farm. Barbarze Bednarczyk-Cwynar (pracownik Uniwersytetu Medycznego im. K. Marcinkowskiego w Poznaniu, Katedra i Zakład Chemii Organicznej, Wydział Farmaceutyczny) oraz Dr inż. Piotrowi Suryło (Prodziekan ds. studenckich Politechniki Krakowskiej, Instytut Chemii i Technologii Nieorganicznej) oraz Tomkowi Więcaszkowi – Technik analityk prowadzący swoje laboratorium, którzy pokazali nam, że nie musimy bać się chemii . Dzięki ogromnej wiedzy, zaangażowaniu i przystępnemu przedstawieniu zagadnień temat cukru w miodach i fałszowanie ich różnymi innymi cukrami staje się prosty i zrozumiały.

Kolejny temat: „Miody w żywieniu – mity i prawda – żywienie diabetyków”, który przedstawiła Agata Luty daje nam obraz rzeczywisty stosowania miodów w różnych dietach. Bardzo ciekawy wykład. Również mocno inspirujący był wykład Małgorzaty Kaczmarczyk (ZIOŁOWA WYSPA  ): „Wosk w maściach i kremach: krem do rąk, maść do stóp”. Małgosia rozkręciła się mocno i na zlot ukręciła próbki kremu do stóp o którym opowiadała z wielką chęcią i zdradzała tajemnice takiego kremu, w czym tkwi jego siła.

Ponadto omawialiśmy tego dnia: „Rodzaje miodów: kwiatowe/spadziowe, miody ziołowe i ziołomiody czyli co jest co”, a namiastkę tego tematu przedstawiła nam Urszula Solarz, wielka miłośniczka pszczół, miodu i ziół. Prowadzi swoją pasiekę z wielką pieczołowitością. Urszula również została zwyciężczynią w konkursie na najsmaczniejszy miód.

Podczas zlotu odbywał się również kiermasz wytworów ziołowych, miodowych, woskowych i innych. Każdy uczestnik mógł zapoznać się ze składem takiego produktu. W tym samym czasie w Sali obok, odbywały się warsztaty: „praca z woskiem”, które poprowadziła Hania Czuchta. Niezwykle utalentowana, skromna i uduchowiona osoba, która swoim artyzmem wznosiła nas na wyżyny pracy artystycznej. Te same zajęcia odbywały się następnego dnia, tak aby każdy uczestnik mógł skorzystać w pełni.

Tradycją zlotu jest również wspólny stół, na który uczestnicy przynoszą coś ze swoich wyrobów: by podzielić się smakiem i recepturą, pochwalić się wyczynem, zachęcić innych do wytwarzania. Wspólny stół jest dla mnie jak spotkanie przy wigilijnym stole, gdzie każdy dzieli się „sobą” z innymi uczestnikami. Wspólne spożywanie posiłku ma magię: siłę bycia i energię miłości. To coś co dajemy innym, ale też przyjmujemy od innych. To wspaniała energia siły i tworzenia.

Na zakończenie tego dnia zlotowego uczestniczy urządzili loterię, a wszystkie fanty poszły na cel charytatywny. Zabawa trwała długo, zachęciła ludzi do żartów a każdy znalazł coś dla siebie, co będzie symbolem tego zlotu. Jan Wojcierowski sprawdził się jako doskonały wodzirej, co zaowocowało przednią zabawą pełną śmiechu. Roześmiani uczestnicy udali się do domków wypoczynkowych, gdzie prowadzone były panele dyskusyjne w podgrupach z zażartą dyskusją gdzie nie gdzie do rana.

Kolejny dzień pełen wiedzy zaczął się od wykładu Ani Górskiej na temat: „Maść propolisowa: skład chemiczny, przygotowanie, zastosowanie”. Przy okazji został poruszony temat propolisu: jego przygotowania, procentowości, ilości w maściach i czopkach. I pewnie temat ten nie skończyłby się szybko, gdyby nie to, że w kolejce czekała następna prelegentka Ewa Ambroży z Chwaściarni  z równie ciekawym tematem jakim jest „Woski i miody w mydłach: sodowych i potasowych”. Obie Panie przygotowały również upominki: maść propolisową i mydełko z woskiem i miodem dla uczestników.

Z powodu nie dotarcia osoby prowadzącej wykład: „O właściwościach konserwujących i zabezpieczających wosku pszczelego: konserwacja, impregnacja woskiem pszczelim” uczestnicy otrzymali w zastępstwie wykład „O terapeutycznym i kosmetycznym zastosowaniu świec do masażu z woskiem” a także o balsamie ochronno-regeneracyjnym, którego głównym składnikiem jest wosk pszczeli nieoczyszczony. Natomiast wykład Ewy Mirowskiej, który się nie odbył będzie dostępny na platformie internetowej.

Następnym punktem programu zlotowego był spacer do cudownego źródełka w Zwierzyniu, przywracającego wzrok – cokolwiek to oznacza. Dzień był piękny, słońce jak na zawołanie wychyliło się zza chmur, zrobiło się cieplutko i można by pomyśleć, że to dopiero początek października, a nie już połowa listopada. Spacer dotlenił płuca i dodał sił do kolejnych wykładów, które wniosły bardzo dużo wiedzy.

Hitem wykładowym tego zlotu był wykład Maćka Brysia, pasjonaty pszczelego i studenta, który przygotował piękną prezentację na temat: „Pyłku kwiatowego, obnóży pszczelich, właściwości, zastosowania i ciekawostek pszczelich”. Maciek opowiadał z wielkim przejęciem, treściwie i wciągał do rozmowy dzieci, które jak się okazało mają niezłą wiedzę na tematy pszczele. Elokwencja i wiedza tak młodego człowieka zjednała sobie serca wszystkich uczestników zlotu. Maciek obiecał również, że za rok na kolejnym zlocie pociągnie i rozwinie ten temat, a do tego przedstawi wyniki prowadzonych badań na temat chorób i właściwości leczniczych miodu. Ja się już doczekać nie mogę!!

Oczywiście nie mogło zabraknąć opowieści ziołowych. Krzysztof Kalemba przytaszczył ze spaceru sporo dzikiej zieleniny, o której opowiadał z wielką pasją. Nawet jeśli już wszystko wiesz, to „Włóczykija” warto posłuchać.

Ale co to byłoby za spotkanie ziołowe bez ogniska zlotowego?? Ścieżka ognia w dniu przyjazdu to za mało. Zatem wieczór sobotni upłynął pod znakiem ognia. Jedna grupa chętnych skorzystała z szałasu potu a inna grupa chętnych zasiadła przy ogniu i zupie gulaszowej, którą przygotowały dziewczyny: Beata Siewruk, Iwona Groblewska, Renata Płoskoń i Ewa Zając oraz rozgrzewającej herbacie. Były śpiewy i zabawa oraz panel dyskusyjny w podgrupach w cieplutkich domkach.

Ranek dnia wyjazdowego przywitał nas wykładem Tomka Więcaszka: „Wosk pszczeli i woski roślinne: skład chemiczny i właściwości – podsumowanie” Jak zwykle treściwie przygotowana prezentacja dała nam wiele do myślenia, co spowodowało gąszcz pytań.

Zwieńczeniem zlotu był wyjazd do ośrodka w Myczkowcach z ogrodem botanicznym, miniaturowymi cerkwiami odwzorowanymi z identycznymi, a także spacer do zapory w Myszkowcach i zabytkowego spichlerza, drogą z punktem widokowym na San.

W trakcie zlotu odbyły się dwa konkursy: na najsmaczniejszy miód oraz kto odgadnie największą ilość miodów po smakach i zapachu. Najsmaczniejszy miód był Urszuli Solarz, natomiast wszystkie miody odgadła Justyna Kowalczuk i Magda Daroszewska. Zwycięskie miejsca otrzymały refraktometr oraz książkę.

I szkoda tylko, że wszystko kiedyś się kończy…. Z wielką tęsknotą i na skrzydłach pszczelej euforii już dziś zapraszam Was na kolejne spotkanie ziołowe kontynuujące tematykę produktów pszczelich. Jest to tak szeroki i wdzięczny temat w praktyce terapeutycznej i tak silnie związany z ziołami, iż mam nadzieję, że nigdy się nie wyczerpie!!

Niezłe Ziółko

2 Comments

Add Yours
  1. 1
    Aga fio

    Ależ wszystko pieknie opisane… jakbym przezywala kazdy dzien na nowo. A ja ze swojej strony dziekuje organizatorce Krysi Judka za perfekcyjne przygotowanie zlotu. Wszystko, poczawszy od zapewnienia nam cieplych lozek do spania, az po dobor wyśmienitej kadry wykladowcow, bylo zapiete na ostatni guzik. Jeszcze raz wielkie brawa, Krysiu, jesteś doskonałym organizatorem 😍

    • 2
      Krystyna Judka

      Witaj Aga 🙂 lejesz miód na moje serce i oczy 😉 Nie tak do końca było perfekt, ale skoro tego nie było widać to znaczy, że było dokładnie tak jak miało być 🙂 Wszyscy wiedzą, ze jestem perfekcjonistką i w kwestii organizacji, pakowania i takich tam różnych rzeczy mogę robić warsztaty 🙂 😉 Ale lubię to, bo taki system organizacji pracy bardzo ułatwia życie szczególnie kiedy się wykonuje tyle rzeczy na raz…. :* Dziękuję Ci bardzo za miłe słowa i pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *