Dynia – potwory czy smaczne przetwory…?

Poniższy artykuł został opublikowany na stronie: Moje Bieszczady jednakże chcę Wam go zaprezentować jeszcze raz. Dynia jest uniwersalnym warzywem, z którego możemy przygotować dania na ciepło, na zimno, na słodko, na ostro, do obiadu, śniadania i kolacji… W artykule znajdziecie informacje o tym, jak bardzo zdrowym i pożywnym warzywem jest osławiona dynia.
Dynia – niepozorna roślina z owocem jak piłka: żółta, czerwona czy pomarańczowa. Może być i zielona. Kojarzy mi się ze słońcem, latem, gorącem, a nie z jesienią i potworem Hallowen.  Dynia jest ciepła i sympatyczna. Rośnie i dojrzewa na słońcu cały sezon. Zawiera dużo karotenu, likopenu i zeaksantyny. W okresie zimowym może być naszym głównym dostawcą tych cennych składników (poza marchewką i groszkiem). Karoten jak wiemy ma właściwości przeciwnowotworowe. Jego główne właściwości polegają na pochłanianiu promieni UV. Karoteny gromadzą się w skórze i absorbują to mutagenne i onkogenne promieniowanie. Kosmetyki zawierające karoteny i wyciągi z roślin karotenoidowych (np. olejowe z marchwi) zabezpieczają skórę przed szkodliwym wpływem promieni UV (fotoprotektory). W naszym klimacie zarówno latem jak i zimą jest nam niezbędna ochrona przed szkodliwym promieniowaniem słońca.
Luteina i zeaksantyna pozytywnie wpływają na wzrok. Zeaksantyna chroni błonę komórkową przed uszkodzeniami, przeciwdziała tworzeniu się zmian rakowych, pobudza układ odpornościowy. Likopen hamuje rozwój komórek rakowych, dzięki temu, że zaburza proces komunikacji między nimi.
Ciekawostka:
Dynia zawiera  6 razy więcej karotenu niż pomidory, 30 razy więcej niż nektarynki, czy brzoskwinie i 90 razy więcej niż pomarańcze. Jedynie marchewka ma większy zasób, bo zawiera drugie tyle karotenu co dynia. Przy rozróżnieniu karotenu na beta-caroten i alfa-caroten okazuje się, że tylko beta-karotenu ma drugie tyle. Natomiast luteiny i zeaksantyny ma niemal tyle co groch czy brokuły. Lubicie groch? Ja niekoniecznie.

Apteka natury czyli co jeszcze dynia zawiera?

W dyni kryje się wiele cennych składników mineralnych takich jak: potas, wapń, fosfor, magnez i żelazo; witaminy: E, B1, B2 PP, C,  prowitaminy A, kwas foliowy i pantotenowy, a także błonnik i pektyny.  Do tego jest zupełnie pozbawiona sodu. Dlatego dynia pomaga w odchudzaniu i leczeniu nadciśnienia. Działa odkwaszająco na organizm, wzmacnia układ odpornościowy. I co ważne, nawet po ugotowaniu nie traci cennych właściwości. Indeks glikemiczny ma wysoki (IG=75), dlatego nie jest wskazana dla diabetyków,  pomimo tego, iż jej kaloryczność jest niska:
ok 15-28 kcal w 100 g dyni. Najlepiej jeść dynię dojrzałą i pięknie wybarwioną – im bardziej pomarańczowy miąższ, tym więcej zawiera witamin B1, PP i karotenu.
Warto wiedzieć
Miąższ młodej dyni bez pestek jest doskonałym antidotum na dolegliwości ciążowe kobiet.
Medycyna ludowa – co nasze babcie wyprawiały z dynią?
W medycynie ludowej babcie robiły dżemy. Pestki były stosowane jako lek przeciw pasożytom przewodu pokarmowego. Dzięki zawartości kukurbitacyny – substancji zawartej w błonce otaczającej nasiona, zabezpieczającej je przed drobnoustrojami. Najwięcej kukurbitacyny jest w
świeżych, miękkich pestkach, dlatego dyniową kurację odrobaczającą najlepiej przeprowadzić jesienią. Wystarczy zjeść rano, na czczo 100-200 (w zależności od wieku) świeżo wyłuskanych pestek dyni. Dzieciom można podać pastę z pestek dyniowych utartą z miodem – wystarczy rozdrobnić pestki w moździerzu, dodając trochę wody lub mleka i miód do smaku. Po 2-3 godzinach trzeba zażyć środek przeczyszczający.
Świeże i prażone pestki świetnie nadają się jako smakowy dodatek
do potraw.
Pestki dyni zawierają niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, żywice, aminokwasy (alanina, glicyna, kwas glutaminowy) fitosterole. Fitosterole należą do złożonych substancji chemicznych, którym udowodniono profilaktyczne działanie w zapobieganiu schorzeniom prostaty. O pestkach dyni nie powinny zapominać osoby walczące z trądzikiem czy wypadaniem włosów. Przysmak ten wpływa także na procesy przemiany materii, a to ze względu na obecność lecytyny, która bierze udział w syntezie przekaźników bodźców nerwowych. Wpływa w ten sposób na czynność mózgu i układu nerwowego.
Dynia w kuchni – potwory czy przetwory 😉
Nasiona dyni mają wyjątkową kombinację wielonienasyconych
kwasów tłuszczowych oraz fitosteroli, które zapobiegają miażdżycy. Wyciśnięty z nich olej należy do najsmaczniejszych i najcenniejszych tłuszczów roślinnych. Pomaga w niedomaganiach wątroby i układu naczyniowo-sercowego. Ale UWAGA: Olej z pestek dyni nie znosi podgrzewania! Po otwarciu butelki trzeba go przechowywać w lodówce.
Ja używam oleju dyniowego do przygotowywania sałatek czy past ziołowych. Olej z dyni świetnie też komponuje się na kanapce zamiast masła z wędlinami i warzywami. Dodaję go również do surówek. Ma lekko orzeszkowy posmak – jakby prażony słonecznik. Jest pyszny!
Co jeszcze z dyni można przygotować? Zasób dań jest niezwykle duży. Dodaję dynie do ciast, przygotowuję farsz na pierogi, robię zupy na słodko z mlekiem, albo na słono-ostro z ulubionymi ziołami. Marynuję kostki dyniowe w zalewie octowej na słodko-kwaśno z mirtem i goździkami (do
kurczaka i ryb jak znalazł), albo też przygotowuję dżemy dyniowe. Robię musy do naleśników na słodko z dodatkiem serka twarogu. Możliwości jest tyle ile inwencji twórczej. Dynia jest dość łagodna w smaku, więc i możliwości jest wiele.
Moim sprawdzonym przepisem na bazę do różnych potraw na
słodko jest dżem – mus dyniowy z pomarańczą i jabłkami. Oto przepis:

1dynia (po wydrążeniu ok. 2-2,5kg) młoda ze skórką

1 pomarańcza, 2 cytryny, ok. 1-1,5kg jabłek (ze skórkami)

ok. 0,5kg cukru
Dynię umytą, wydrążoną, pokrojoną na mniejsze części (wraz ze skórką – gdyż jest to dodatkowe źródło błonnika i innych mikroelementów) wkładam do gara. Musi być duży. Jabłka umyte i wydrążone, pokrojone na ćwiartki do gara z dynią. Skórka z cytryny starta na drobno i sok wyciśnięty tez do gara i na koniec pomarańcza: skórka starta na drobno, a miąższ pokrojony w kostki do gara. Wlewam ok. 150 ml wody i pod przykryciem gotuję na wysokim ogniu, żeby wszystkie owoce zmiękły. Gotuję szybko na dużym ogniu, mieszam i gdy już owoce są miękkie odstawiam na ok. 20-30 min pod przykryciem, aby „doszły”. Następnie miksuję blenderem na mus. Dodaję cukier – ale nie za dużo, tylko do smaku. Powstaje z tego pyszna masa, którą pakuję do słoików i pasteryzuję.
Taka masa – mus nadaje się do tostów, na bułeczkę z masłem, do naleśników, do racuchów, jako baza do zupy mlecznej dla dzieci. Zastosowań jest wiele.  Robię również dżem czekoladowy:
Ok. 300 ml przygotowanego wcześniej musu, 2-3 łyżki kakao, 2-3 łyżki cukru (albo czegoś czego stosujecie zamiast cukru). Wszystko do garnka, na ogień (niezbyt mocny), wymieszać aż powstanie gęsta masa.
Tak przygotowany dżem jest pełen zdrowia, a do tego uzupełnia braki magnezu i żelaza. Jest świetnym zamiennikiem słodyczy. Ja go uwielbiam (jestem łasuchem na słodycze)!
Pamiętajmy jednak o tym, że prawidłowe wchłanianie karotenoidów odbywa się wyłącznie w obecności tłuszczów i żółci. Około 40% wchłoniętej dawki karotenu jest magazynowane w tkance tłuszczowej jako substrat do syntezy wit. A. Reszta natomiast jest przekształcana w jelicie do witaminy A i magazynowana głównie w wątrobie. Przy dłuższym i nadmiernym podawaniu wywołują żółtawe zabarwienie skóry. Nadmiar jest wydalany z kałem.
A więc jedzmy dynie 🙂
Życząc Wam smacznego i łatwego przygotowywania pysznych dań
z dyni, zapraszam już wkrótce na kolejne spotkania z Tajemniczym Ziołem
Bieszczadzkim
Niezłe Ziółko
Aha! Należy dodać, że dla dzieci najlepsza dynia to ta, z której mogą wydrążyć potwora 🙂

1 Comment

Add Yours

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *