Fermenty octowe z maszyną do szycia, mydelnicami i destylatorem.

Pierwsze krople destylatu
Co robi maszyna do szycia i mydelnica na warsztatach octowych?? Za chwilę się dowiecie. O szczegółach warsztatów octowych i sianiu fermentu można poczytać TUTAJ. Natomiast dziś chcę Wam opowiedzieć o wykorzystaniu maszyny Łucznik do szycia, mydelnic do zmydlania mydeł i destylacji na warsztatach octowych.
Sprzęt do destylacji to urodzinowy nabytek, z którego jestem niezwykle dumna i zadowolona stoi na razie na maszynie do szycia…. Brakuje mi tylko odpowiedniej skrzyneczki, ale tym zajmuje się już tato. Tak, więc sprzęt do destylacji to prezent za sprawą rodziców nabyty.  Brak skrzyneczki-stolika skomplikował mi nieco sprawę, gdyż nie mam odpowiedniego blatu do destylacji, by robić to bezpiecznie i stabilnie. Skrzyneczka będzie takim właśnie meblem. Ale póki co trzeba sobie jakoś radzić. Jakoś …. Czyli jak??
Domowe laboratorium – destylatorium 😉
Stara maszyna do szycia stoi bezużytecznie, choć sprawna i całkiem dobrze szyje. Wiem, bo sama jej używałam. A choć staruszka, to nie wygląda na swoje lata. Ponieważ ma prawie tyle lat co i ja i razem wiele przeszłyśmy, to znaczy przeszyłyśmy, więc pomyślałam, że właśnie dziś bardzo mi się przyda. Ustawiłam sprzęt na maszynie. Idealnie szeroka i idealnie długa. Jeszcze tylko zabrakło  mi czegoś pod stelaż, by maszynka elektryczna miała lepszy przewiew powietrza. Ale co tu ustawić….??? Aaa…!! Mam mydelnice/formy do mydeł , są idealnie wysokie i szerokie, więc posłużą za podstawki.  Nie zmydlam teraz żadnej masy mydlanej. I tym sposobem nic się w domu nie zmarnuje.
Kolba wypełniona ziołami: miętą – druga destylacja.
Rozdzielacz wypełniony destylatem: hydrolat i olejek eteryczny. Pierwsza destylacja.
Na ściankach rozdzielacza widać resztki tłustego olejku eterycznego z ziół. Pierwsza destylacja.
Sprzęt ustawiony, przygotowany, przetestowany wcześniej i gotowy do destylacji ziół. Pompka do przelewania wody w chłodnicy cichutko pracuje, delikatnie szumi i pyrkocze gdy pojawia się pęcherzyki powietrza. Maszynka do podgrzewania kolby daje tyle ciepła, że nie trzeba palić w domu. A destylat w kolbie zaczyna wrzeć, parować, nieśmiało aromat ziół unosi się w powietrzu…Dziś idzie specjalna mieszanka ziołowa, która posłuży nie tylko do zrobienia kosmetyków, ale również OXYMELU. Mieszamy zioła w równych proporcjach: wrotycz, wiązówka błotna, piołun , goździki , cynamon, kurdybanek, lawenda i szałwia lekarska. Zioła mocno antyseptyczne, przeciwbólowe, przeciwzapalne, antybakteryjne, rozgrzewające. Destylujemy. Ponieważ ziół nie było dużo, a najlepsze olejki są ze świeżych ziół, więc tak naprawdę powstał doskonałej jakości hydrolat kwiatowy. Nieco tłustawy od olejków pozostałych w ziołach. Bosko pachnie, niemalże jak perfumy. Aż szkoda mi go mieszać z innymi płynami.
Z powstałego destylatu robimy tonik do twarzy. Mieszamy 15% destylatu z octem (10%) i GLICERYTEM KWIATOWYM 10% oraz wodą do uzupełnienia i mamy doskonały tonik antyseptyczny. Przepis na: TONIK RÓŻANY jest zdecydowanie prostszy.
Natomiast resztkę jaka została nam w kolbie nie wywalamy!! To byłoby świętokradztwo!! Powstały płyn to nic innego jak wywar z ziół i to bardzo mocny. Pozbawiony wprawdzie olejków eterycznych, ale sporo cennych właściwości pozostało w kolbie. Przecedzam, dodaję tyle samo miodu i 3 części octu ulubionego wraz z sokiem malinowym czy bzowym albo sosnowym. I mam wspaniały OXYMEL czyli miodowo-ziołowy POGROMCA PRZEZIĘBIENIA !!!
Hydrolat ziołowy użyty do zrobienia toniku.
Pachnie doskonale, smakuje również wyśmienicie. Zażywanie profilaktycznie takiego octu z ziołami po 2-3 łyżki dziennie doskonale chroni organizm przed wirusami i bakteriami, wspomaga naszą odporność. Co bardzo istotne o tej porze roku.
I tym sposobem wykorzystuję w domu co tylko jest możliwe Marzę o tym,
by zrobić  jeszcze ocet sabadylowy. Może kiedyś…. A teraz idę nastawić skórki pomarańczowe do destylacji. Uwielbiam zapach pomarańczy i grejpfrutów….
Niezłe Ziółko

6 Comments

Add Yours
  1. 1
    Małgorzata Kaczmarczyk

    Krysiu, ale super. 🙂 To też było kiedyś moje marzenie, może znowu kiedyś do niego wrócę. Ileż ziół można przepuścić – dla cudownego zapachu chociażby. A te wszystkie skórki pomarańczowe, co w koszu lądują. Wspaniała zabawa.

    • 2
      admin

      Witaj Małgosiu 🙂 Jak miło Cię poczytać 😉 Tak to prawda, zabawa przednia, a ile w tym radości z własnych półproduktów!! Zabawiam się teraz nie tylko w szamana i wiedźmę kręcących w kociołkach ale i alchemika 😉 Pozdrawiam 🙂

  2. 3
    Małgorzata Diarra

    Krystyna, wyobrażam sobie jak u Ciebie pachnie. Mam olejki eteryczne mięty (i peppermint, i spearmint), też pomarańczowy (i wodę kwiatową pomarańczową -hydrolat 🙂 )… Mięta razem z pomarańczą pachną cuuudnie!

    • 4
      admin

      Witaj, pachnie w domu tak bardzo, że aż wychodzi zapach za dom. Goście już wcześniej zwaracali na to uwagę, przecież suszę i przetwarzam zioła. Ale teraz są pod wrazeniem. Świetna sprawa zamiast kadzidełka 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • 6
      admin

      Witaj, wszystkie te informacje opiszę w osobnym poście. Temat długi, a przy okazji chciałabym poruszyć kilka spraw – praktycznych porad przy destylacji :)Śledź moje wpisy. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *