Góra Grabarka – miejsce mocy Słowian

Jest na Podlasiu takie miejsce niezwykłe, magiczne, energetyczne. To miejsce nazywa się Góra Grabarka. Obecnie jest najważniejszym miejscem kultu religijnego dla wyznawców prawosławia w Polsce. Jednakże początki sanktuarium wiąże się z kultem cudownej ikony Chrystusa Zbawiciela, której oddawano szczególną cześć już w XIII wieku w cerkwi w pobliskim Mielniku. Miejscowa tradycja mówi, iż w czasie najazdów tatarskich opiekujący się ikoną mnisi mieli ukrywać się wraz ze świętym obrazem w okolicznych lasach, a w końcu trafić na Górę Grabarkę.

Natomiast historyk Józef Maroszek uważa, iż pierwszy ośrodek kultowy na Grabarce miał powstać na początku XVIII wieku jako sanktuarium greckokatolickie. Według zachowanych relacji, w lipcu 1710 w pobliskich Siemiatyczach wybuchła epidemia cholery. Spowodowało to panikę wśród mieszkańców miasta, którzy zaczęli masowo je opuszczać kryjąc się w okolicznych lasach. Trwało to do czasu ustania epidemii w zimie. A ludzie, którzy schronili się na tej górze i obmywali się wodą ze strumienia wypływającego z tej góry  uniknęli epidemii.

Inne źródła mówią iż góra ta była świętym miejscem dawnych Słowian. M.in. Białczyński
Jakkolwiek by nie było, na pewno jest to miejsce warte odwiedzenia. Ma w sobie magię i moc. Widać jak wielu jest odwiedzających. Zostawiają krzyże, wisiorki, różańce, paciorki….oraz inne wotywne podarki. Są też i ręczniki obrzędowe wyszywane, są i pogańskie wstążki kolorowe. Te zaś oznaczają danego boga, któremu składa się prośbę. Najczęściej ludzie przychodzą z prośbą o zdrowie, a w zamian zostawiają te właśnie podarki. Ale można też sobie pomedytować, pomyśleć. Jest to miejsce sprzyjające temu.
Oprócz krzyży znajdują się tam kompleksy budynków/świątyń: dom pielgrzyma, Monaster, cerkiew itd. U podnóża znajduje się też  studnia z cudowną wodą przywracającą zdrowie. Można sobie nabrać do butelki i popijać dla zdrowotności  lub się obmywać.
Ale co najważniejsze, a przynajmniej dla mnie istotne to na terenie tej góry, niemalże na samym szczycie przy cerkwi znajduje się druga studnia. Niepozorna, z drewnianym daszkiem, przykryta drewnianą pokrywą. Nie zwraca na siebie uwagi. Przy niej stoi skrzynka ofiarna i tablica informacyjna o dotacjach unijnych na remont zabytkowych budynków.  Właściwie to idąc wytyczoną drogą można na tą studnię w ogóle nie trafić. Ale nas coś pociągnęło tam i to od razu. Nasze zwiedzanie tego miejsca zaczęło się od końca, od tyłu czyli od tej studni.
Niepozorna studnia życia i mocy
Niezwykły spokój, cisza choć ptaszki śpiewają i drzewa szumią. Studnia zaprasza do zatrzymania się i wręcz nabrania wody z jej głębi. Jednakże jest zakryta. Czuć moc, siłę, aż chce się troszkę pomedytować i wyciszyć. Siadamy więc na studni z nogami wprost na gołej ziemi, bez butów, bez skarpetek. Zamykamy oczy, wsłuchujemy się w tą niezwykłą ciszę…. I nagle wszystko przestaje istnieć Jestem tylko ja i….wszechświat… Ja jestem wszechświatem… a wszechświat jest mną…. Cóż za niezwykłe uczucia!!! Sporo sobie medytuję czasem, przemyśliwuję różne sprawy, pracuję z energią, ale to co tam mnie spotkało nie jest do opisania słowami.  Nie potrafię tego wyrazić słowami… niestety.
Siedzimy sobie nie patrząc na czas, nie zwracając uwagi na otoczenie. Czy może otoczenie zechce nam zwrócić uwagę, że tak nie można? To nie jest istotne. Nic nie istnieje i ….wszystko jest w nas. Czuję jak nagle wiem wszystko, wszystko mogę, mogę prosić o co tylko chcę…. Zanurzam się w czystej mocy i …nie proszę o nic, jedynie o…zdrowie, bo mając zdrowie mam wszystko co tylko mi potrzebne jest w tym życiu.
Wstajemy, jednocześnie jak na komendę. Jakby moc i energia się wyczerpała, albo jakbym się doładowała niby telefon komórkowy. Co za cudowne uczucie! Czuję się jakbym wskoczyła do czystego, krystalicznego i niezwykle zimnego strumienia.  Czuję jakby mnie dusza szczypała. Czuję wszechogarniającą radość. Czy tak można? Czy to właściwe? Nie wiem. To nie istotne. Jestem spokojna, zadowolona, wyciszona, czysta. Czuję się jakbym zmyła wszystkie brudy świata, grzechy życia. Znam tylko kilka takich miejsc na świecie w których byłam i doświadczyłam podobnych odczuć  (Loretto we Włoszech, Skrzydlna pod Kasiną Wielką – Beskid Wyspowy i grota w Dorgali na Sardyni).
I choć byłam tylko raz w każdym miejscu, kocham je tak jak gdybym była tam zawsze …..
Cudownych mocy
życzy Niezłe Ziółko
Poniżej galeria zdjęć z Grabarki. Zapraszam do obejrzenia 🙂

9 Comments

Add Yours
    • 4
      admin

      hej, ja wcześniej tez nie interesowałam się zbytnio inklinacjami słowiańskimi 🙂 Jednakże w tym roku miałam tak dużo spotkań … "słowiańskich", ze postanowiłam posłuchać co mi chcą "bogi" powiedzieć 😉 Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *