Maść czy balsam z żywokostu

Kilka lat temu zrobiłam maść żywokostową dla taty, który miał ogromne problemy nogami: bóle, opuchnięcia, niemożliwość chodzenia a po schodach w szczególności. I przez ten długi okres czasu nie miałam możliwości wypróbowania na sobie, gdyż nie miałam żadnych kontuzji ani poważniejszych dolegliwości, aż….do teraz. Nie pragnę być chora, ale jednak doświadczanie preparatów podczas choroby daje pełniejszy obraz tego co robię. Wiem jak się wchłania, po jakim czasie zaczyna działać, a to bardzo istotny element terapii. Na zdrowym organizmie nie ma metody badawczej.

Takie były początkowo składniki tej maści

Jednakże dane było mi wypróbować ostatnio tą maść..

Najpierw zastosowałam w/w maść na nie zidentyfikowaną narośl na dłoni córki: pod palcem serdecznym na ścięgnie pod opuszkiem wytworzyła się szpiczasta twarda narośl – wielkości ok, 0,5-1 cm, której lekarz nie potrafił zdiagnozować (z badań RTG). Nie określił ani co to jest ,ani jaka jest przyczyna powstania, ani widać nie wykazywał większej woli oznaczenia tej dolegliwości. Podejrzewamy uraz w wyniku którego w miejscu stanu zapalnego wytworzyły się jakieś może bliznowce albo złogi (dość kłujące to było) zamiast się zutylizować odłożyły. Po 2 tygodniach smarowania i delikatnego masowania miejsca 2 x dziennie, narośl zniknęła, miejsce przestało boleć. Smarujemy jeszcze w celu regeneracji tego miejsca.

konsystencja i wygląd ….wcale nie zachęcają….

W tym samym czasie będąc na łyżwach doznałam poważnej kontuzji nogi, która unieruchomiła mnie na…jakiś czas. Dziecko moje „łaskawe” podzieliło się ze mną swoją maścią, która jak się okazuje działa szybko i przeciwbólowo. Stawia na nogi i pozwala funkcjonować normalnie. Do tego stopnia, iż zapominam o kontuzji i jeszcze niewyleczonym miejscu. Ale obiecuję sobie systematyczne używanie maści, tak by na feriach zimowych (mam nadzieję z zimą a nie wiosną) cieszyć się naturą i łażeniem po górach.

Do przygotowania samodzielnie maści potrzeba kilku składników, bez których nie obejdzie się. Poniżej podam Wam to czego możecie użyć przygotowując taką maść czy balsam. Składniki:
– nalewka żywokostowa
– gliceryd żywokostowy
– można jeszcze dokupić w aptece alantan
– lanolina,
– olej rycynowy
– macerat kasztanowcowy pąków i owoców na smalcu
– nalewka topolowa lub macerat tłuszczowy pąków topoli balsamicznej
– maceraty ziołowe na dowolnym medium: z geranium, jałowca – mogą być też hydrolaty czy olejki eteryczne
– olejek Ravintsar
– chlorek magnezu sześciowodny – czda

Podaję Wam tu skład możliwy do zastosowania, gdyż każdy z Was będzie mieć inne surowce i w innych mediach zmacerowane zioła. Próbujcie stworzyć własne kompozycje. W tej maści ważny jest nie tylko dobór ilościowy danego zioła, ale przede wszystkim jego synergizm poszczególnych składników. Zachęcam do zabawy i samodzielnego przygotowania świetnego preparatu. W razie komplikacji i problemów zawsze możecie skontaktować się ze mną. Dla ułatwienia sobie można zerknąć TUTAJ.

Udanych eksperymentów
Niezłe Ziółko

Końcowy efekt eksperymentów z maścią żywokostową

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *