Walentynki: serca musujące oraz kobylak z pomarańczą i kawą .

Już niedługo Walentynki – Dzień Zakochanych. Dzień ten wypada 14 lutego i co roku rzesze ludzi na całym świecie będzie obchodzić ten dzień obdarowując swoich ukochanych różnymi prezentami.

 Ale skąd się wziął ten zwyczaj i kto to jest Walenty?
Otóż wg różnych źródeł Walenty z Rzymu, również Walenty z Terni urodził się ok. 175 w Interamnie a zmarł w 269 r. w Rzymie. Co ciekawe był biskupem i męczennikiem chrześcijańskim, jest świętym Kościoła katolickiego, syryjskiego, wspominany przez Kościół anglikański i luterański. Był on z wykształcenia lekarzem a z powołania duchownym. Żył za panowania Klaudiusza II Gockiego w Cesarstwie Rzymskim. „Cesarz ten za namową swoich doradców zabronił młodym mężczyznom wchodzić w związki małżeńskie w wieku od 18 do 37 lat. Uważał on, że najlepszymi żołnierzami są legioniści niemający rodzin. Zakaz ten złamał biskup Walenty i błogosławił śluby młodych legionistów. Został za to wtrącony do więzienia, gdzie zakochał się w niewidomej córce swojego strażnika. Legenda mówi, że jego narzeczona pod wpływem tej miłości odzyskała wzrok. Gdy o tym dowiedział się cesarz, kazał zabić Walentego. W przeddzień egzekucji Walenty napisał list do swojej ukochanej, który podpisał: „Od Twojego Walentego”. Egzekucję wykonano 14 lutego 269.” Za sprawą splecenia zwyczajów ludowych, folkloru i legend został postrzegany jako obrońca przed ciężkimi chorobami (zwłaszcza umysłowymi, nerwowymi i epilepsją), a w wielu krajach jest  patronem zakochanych.
Skoro Walenty bronił tak gorliwie miłości młodych legionistów to wcale mnie to nie dziwi, że został okrzyknięty świętym od miłości i że dzień 14 lutego został Dniem Zakochanych. To miłe być obdarowywanym przez ukochaną osobę, a jeszcze milej mieć kogoś do obdarowywania swoją miłością. Bo czyż miłość nie jest jak stan jakiegoś obłąkania?
Co podarować w Dniu zakochanych?
Najlepiej serce. Po prostu: swojej ukochanej osobie najlepiej podarować miłość, bo: dzięki niej wybaczamy sobie, jesteśmy bardziej tolerancyjni, jesteśmy uczciwi, delikatni…po prostu miłość robi z nas osoby jak z innego świata. Nasz ziemski świat staje się bardziej przyjazny.
Można tez podarować coś od serca, coś osobistego, miłego… Ja przygotowałam serca mydlane i musujące. W połowie grudnia zrobiłam nową porcję mydełek serdecznych, specjalnie na walentynki. Są to mydła w kształcie serca. Tu jest opis .
W styczniu przygotowałam również nowa porcję mydełek serdecznych (czyli w kształcie serca) oraz serca  musujące wg przepisu na kule musujące a także sztabki złota…pomarańczowego.
Co uleczy serce mydlane z kobylakiem?
Mydełka kobylakowe zrobione metodą piekarnikową w kształcie serca z dodatkiem kobylaka. Rumicis crispae  – jest to zioło które: „poprawia samopoczucie, znosi reakcje autoagresji immunologicznej i objawy alergiczne. Jest gorzkim tonicum, poprawiającym trawienie i przyswajanie składników pokarmowych. Wzmacnia osoby osłabione, szczególnie z blednicą, kobiety wyczerpane obfitymi miesiączkami oraz osoby po przebyciu chorób zakaźnych.  Wzmaga wydzielanie żółci i soku trzustkowego. Hamuje rozwój drożdżaków i bakterii ropnych oraz beztlenowych. Korzystnie działa na organizm gruźlików. Sprawdza się w leczeniu chorób autoimmunologicznych (łuszczyca, choroby reumatyczne, toczeń, alergie, atopowe zapalenie skóry). W tradycyjnym ziołolecznictwie kobylak uznawany za ziołowątrobowe i skuteczne w leczeniu przewlekłych chorób skóry. Ponadto jako środek przeciwpasożytniczy (doustnie, duże dawki odwaru) i przeciwkrwotoczny (doustnie), wreszcie wzmacniający naczynia krwionośne”.
Z doświadczenia wiem, że zastosowanie kobylaka na skórę znacznie poprawia jej ukrwienie, likwiduje łupież, zapalenia skórne, łuszczycę, roztocza (w tym nużeńca) oraz wiele innych chorób wynikających z nieprawidłowo funkcjonującej immunologii, która tak naprawdę mieści się w naszych jelitach. Sprawdza się również przy problemach cery naczynkowej. Jednoczesne picie odwarów z korzenia kobylaka i koniczyny czerwonej z zastosowaniem odwarów z nasion kobylaka na skórę, daje wyśmienite rezultaty. Jednakże taką kurację trzeba stosować co najmniej 3-4 tygodnie i powtarzać 3-4 razy w roku. Kuracja taka jest może kłopotliwa, ale warta zachodu. W związku z tym postanowiłam stworzyć lecznicze mydełko z odwarem z kobylaka, które wyśmienicie nadaje się do cery problematycznej.
Kobylak rośnie wszędzie niemalże, jest łatwo dostępnym zielem o każdej porze roku. Wystające brązowe badyle obsypane nasionami są widoczne z daleka na łąkach. Konie pasące się na łąkach z tą roślinką mają wyjątkowo ładną sierść i stąd nazwa: szczaw koński, kobylak.
Poniżej zdjęcia kobylaka (szczaw koński) oraz koniczyna:
Do ozdoby mydełek używam również kwiatów lawendy, nagietka czy płatków róży. Wszystkie trzy mają zbawienny wpływ na naszą skórę.
Serca musujące, relaksujące, lecznicze….
To tak zwane kule musujące, które w gorącej kąpieli świetnie się rozpuszczają tworząc bąbelki, piękny zapach i doskonale natłuszczają skórę. Do przygotowania tych serc użyłam m.in. oleju kokosowego i oliwy różanej. Działanie kokosa i róży opisałam przy okazji toniku rózano-kokosowego.  Olej kokosowy to mój ulubiony olej szczególnie jeśli chodzi o zadbanie swojej skóry od zewnątrz. Wspomaga gojenie ran, hamuje powstawanie plam na skórze, działa łagodząco przy chorobach skóry (egzemy), spowalnia starzenie i opóźnia powstawanie zmarszczek, nawilża i wygładza skórę. Używam go również w moim Gabinecie Masażu szczególnie dla osób z problemami skórnymi takimi jak np. łuszczyca. Jest doskonałym środkiem poślizgowym przy masażach, a do tego pięknie i delikatnie pachnie.
Do niektórych serc dodatkowo dodałam kwiatów lawendy, która pod wpływem ciepła w kąpieli uwalnia niezwykle delikatny zapach. Co jest dla  mnie zaskakujące, kwiaty lawendy wcale nie są duszące tak jak olejki, a wręcz przeciwnie, kosmetykom domowym nadają niezwykle delikatny i trwały zapach. Skóra potraktowana lawendą jest delikatna i jędrna. Sama lawenda ma działanie  uspokajające, nasenne, rozluźniające psychicznie, antyseptyczne, przeciw-wzdęciowe. Działa również rozkurczowo. Olejek i nalewka z lawendy wcierane miejscowo działają przeciwbólowo i przeciwzapalnie, hamują rozwój drobnoustrojów, przyspieszają gojenie ran i oparzeń. Olejek eteryczny lawendowy hamuje wzrost wielu bakterii. do wcierania przeciwko grzybicom i roztoczom, dla odpędzania uporczywych owadów. Można używać do smarowania wyprysków i ukąszeń owadzich/roztoczowych. Do kąpieli: przy chorobach skóry i stanach stresowych, schorzeniach układu moczowego i oddechowego. Olejek lawendowy wcierany w skórę po kąpieli zapobiega powstawaniu cellulitis i rozstępom. Używam olejku lawendowego wraz z olejkiem arganowym do zabiegów antycellulitisowych w masażu bańką chińską lub zabiegów na rozstępy. Efekty kuracji są widoczne już po kilku zabiegach.
A co dla skóry normalnej?
Taką skórę, która nie wymaga specjalnego dopieszczania można potraktować zwykłym mydełkiem. Ja dodałam do swoich mydełek, które robię wciąż z jednego przepisu: z  operetki mydlanej drobno startej skórki pomarańczy oraz nieco mielonej kawy. Do wytworzenia mydła używam również oleju kokosowego.
Dodanie skórki z pomarańczy lub kawy tworzy z mydełka produkt peelingujący. Ale nie tylko: zapach z dodatków jest wolno uwalniany w trakcie zmydlania się mydła, więc utrzymuje się bardzo długo. Podczas używania uwalniają się cudowne zapachy. Mydełko z dodatkiem pomarańczy jest dla mnie jak sztabka złota: cenne i unikatowe. I nie tylko ze względu na kolor, ale przede wszystkim na jego właściwości podczas używania: jest bardzo przyjemne.
Czy obdarowanie ukochanej osoby takimi kosmetykami będzie walentynkowe? Będzie i to jak najbardziej: podarunek z miłości, podarunek leczniczy. Zgodnie z maksymą św. Walentego: leczyć i kochać.
Serdecznych walentynek życzy
Niezłe Ziółko
aha! wszystkie cytaty wzięte ze strony dr Henryka Różańskiego. Jako, że ulubiony dr robi badania, a pokrywa się to z farmakopeą oraz dawnym ludowym lecznictwem uważam iż jest wiarygodnym źródłem informacji o składzie i zastosowaniu danej rośliny.
ps. zapraszam do sercowo – mydlanej galerii 🙂
    

3 Comments

Add Yours
  1. 1
    Evvie

    Pięknie zilustrowana i inspirująca notka. Uwielbiam Twojego bloga.
    Pierwszy raz spotykam się na blogu, aby ktoś jako autorytet podawał dr. Henryka Różańskiego – który jest również moim autorytetem:)

  2. 2
    Druidka

    Super! Mydełka i w ogóle wszystko co tu masz prezentuje sie doskonale, chciałabym dostać takie unikaty na walentynki 😀
    dr. Różański to guru większości ludzi, zajmujących się roślinami 🙂 fajnie, że i Ty z niego korzystasz 🙂

  3. 3
    admin

    Dziękuję dziewczyny 🙂 o mydełka i inne rzeczy można pytać na priv (FB) albo na maila kjudka@wp.pl Jeśli chodzi o dr Różańskiego to przepadam za nim od ponad 20 lat. Już kiedy zaczynał swoją karierę, a ja usłyszałam o nim ze sporą wiedzę i nie owija w bawełnę postanowiłam się z nim "zaznajomić". I tak to się zaczęło 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *