Z brzozą na TY czyli energetyczne drzewo, woda uzdrawiająca i miotła brzozowa

 
Tak wygląda zbiór wody z brzozy: oskoły.

Kiedy byłam mała….. no nie tak całkiem mała , ale gdzieś w okolicach pierwszych nastu lat lubiłam wychodzić z psem na spacer do lasu. Inni wychodzili pod dom, wokół bloków albo mówiło się „do miasta”, a ja szłam w las, puszczałam psa luzem i w połowie Orlika (to taka góra za moim domkiem) miałam swoją brzozę. Lubiłam się do niej przytulać i tam przesiadywać, a las szumiał, ptaki śpiewały.  Wyglądała jak naturalna ławeczka: pień wygięty na wysokości krzesła w taki sposób, że dało się na niej usiąść jak na ławce, a gałązki dodatkowo służyły za oparcie. Po każdym takim spacerze czułam się doładowana energetycznie i wyciszona wewnętrznie. A kiedy chciało mi się pić to sięgałam po gałązkę i upijałam sobie, jak oranżadkę z butelki przez rurkę. To była moja lemoniada. A właściwie brzozoniada. Wprawdzie tyko na wiosnę, ale zawsze to coś.

I tak zaczęła się moja przygoda z „oskołą”
 
Tato opowiadał, jak ludzie pracujący w lesie na wiosnę popijali sobie takiej wody i jaka jest smaczna, że kiśnie szybko, że ma sporo właściwości odżywczych i że na przednówku, był to jeden z wielu sposobów na przetrwanie w dawnych czasach. Opowiadał też kiedy należy ścinać brzozę: na pewno nie na wiosnę, gdyż dorosła brzoza potrafi zalać sprzęt pilarza/drwala. Zachęcał do obejmowania jej i powierzania swoich kłopotów, oddawania negatywnej energii i pozyskiwania zdrowia. Brzoza podobno miała moc leczenia chorób nieuleczalnych. W każdym szanującym się wiejskim domu gospodyni posiadała miotłę brzozową zrobioną z cieniutkich gałązek. I ja pamiętam takie miotły. Nieodłącznie z brzozą wiążą się grzyby pasożytnicze, które wykorzystywane są do leczenia chorób nowotworowych, m.in. czyr brzozowy-włóknouszek ukośny Inonotus obliquus albo porek brzozowy Piptoporus betulinus. Pamiętam, że przynosiłam porki do domu i wyrabiałam z nich różne ozdoby, ale mama zwykle kazała mi je wyrzucać, gdyż nie była pewna czy nie są trujące…. Dziś wiem, że to świetne lekarstwo na wiele dolegliwości. Natomiast kora brzozy, szczególnie ta cieniutka biała skórka jest świetnym materiałem na rozpałkę leśnego ogniska, nie potrzeba papieru, bardzo ładnie się zapala. Drewno brzozowe w ogóle jest niezwykle energetyczne i służy do rozpalania wszelkich ogni podobnie jak żywiczna sosna.
 
Zbiór oskoły i przy okazji przytulamy się do brzozy, energetyzujemy się, 01 kwiecień 2007r.

Co robi i jak działa oskoła?

Zaczęłam  wówczas sprawdzać  w różnych źródłach co to właściwie jest ta „oskoła” – staropolska nazwa soku brzozowego (Succus Betulae). Dowiedziałam się, że: oczyszcza wątrobę, wspomaga pracę nerek i wydalanie potu a wraz z nim zbędnych
metabolitów oraz ksenobiotyków, służy jako środek wzmacniający i czyszczący krew, a co za tym idzie poprawia wygląd skóry. Przyśpiesza pasaż treści pokarmowej i ułatwia oddawanie metabolitów. Cukry proste zawarte w soku brzozowym są też składnikami prebiotycznymi, ułatwiającymi wzrost i rozwój flory układu pokarmowego. Sok z brzozy stymuluje układ immunologiczny zwiększając odporność na zakażenia . Sok z brzozy może pełnić funkcje napoju energetyzującego  izotonicznego dla osób ciężko pracujących psychicznie i fizycznie. Szybko przynosi uczucie przypływu siły i doskonale uzupełnia niedobór składników mineralnych.

Dlaczego tak działa? Co zawiera?
 
W późniejszych latach dowiedziałam wielu ciekawych rzeczy o składzie soku z brzozy. Ponieważ nie jestem biochemikiem zacytuję mojego ulubionego doktorka H. Różańskiego: „Zawiera aminokwasy, witaminy, cukry proste, sole mineralne, fenolokwasy i terpeny łatwo przyswajalne dla skóry (…) zawiera triozy, pentozy i heksozy, które szybko wnikają do komórek stając się materiałem energetycznym i budulcowym. Cukry proste zawarte w soku brzozowym są też składnikami prebiotycznymi (…) Spośród kwasów występujących w soku brzozowym warto wymienić: salicylowy, protokatechowy, cytrynowy, octowy, askorbinowy, elagowy, chlorogenowy, bursztynowy. W soku brzozowym surowym (niefiltrowanym) obecne są również trójterpeny (kwas betulinowy, ursolowy) i kwasy żywicowe. Cenne leczniczo są również alkohole cukrowe (cyklitole) obecne w soku, np. inozytol, sorbitol, mannitol, dulcytol. Sok z brzozy bogaty jest w sole mineralne. Czyni to z tego soku roztwór łatwo przyswajalnych biopierwiastków, które w obecności prowitamin, witamin, enzymów, aminokwasów i węglowodanów uzupełniają ewentualne niedobory oraz wpływają regulująco na gospodarkę wodno-elektrolitową i kwasowo-zasadową ustroju.”
 
 
Jak można zebrać oskołę?
 
 W pierwszych latach zbioru soku wykorzystywałam największe drzewa rosnące niedaleko domu za rzeką. Pierwszy raz na zbiór soku poszłam wyposażona w wiertarkę, kilka butli plastikowych o pojemności 5l, sznurki, nożyczki, rurki plastikowe średnica 0,5 mm (takie jak od wlewów dożylnych) i tak zaopatrzona wybrałam zagajnik brzozowy nieźle nasłoneczniony. Zrobiłam wiertarką dziurki na głębokość ok 3 cm i na wysokości ok. 1,30 nad ziemią. W szparach między zgrubieniem kory dostając się do środka. Woda trysnęła jak z kranu. Włożyłam rurkę, zamontowałam butelkę przymocowując ją do drzewa sznurkiem. I tak robiłam co roku około 2-4 tyg. przed Wielkanocą kiedy 5-10 dni, a właściwie nocy z rzędu było na tyle ciepłych, że temp. powietrza nie spadała poniżej 0 stopni C.
 
Pierwszy raz poszłam po wodę rano i potem wieczorem, więc miałam po 5 litrów z każdego drzewa na raz, a nawierciłam 4 drzewka. Woda z butli się wylewała, więc zaczęłam chodzić wczesnym świtem, w połowie dnia i późnym wieczorem. I to był strzał w 10-tkę. Ale tak dużo tej wody mi się nazbierało, że nie nadążaliśmy jej wypijać całą rodziną, a woda kisła. Tato stwierdził, że się nią zaopiekuje, tylko, żeby mu donosić jeszcze przez kilka dni. Chodziłam po nie w towarzystwie innej osoby,  bo z 4 drzew 3 x dziennie po 5 litrów to…było 60 l dziennie. Nie spodziewałam się takich ilości. Po kilku dniach zatkałam dziurki w 3 drzewach (kupiłam do tego specjalnej maści  w sklepie ogrodniczym). A o tatowej wodzie kompletnie zapomniałam, bo już nie potrzebował.
 
Po wielu miesiącach, a właściwie po roku czasu dowiedziałam się, że tato zrobił z niej….spirytus. Nie było tego dużo, ale do nalewek owocowych wystarczyło. Niestety nie powiedział mi jak tego dokonał, gdyż jak stwierdził experyment jest jeszcze ciągle w fazie rozwojowej i jak dojdzie do najlepszej receptury to wtedy dopiero przekaże mi tą wiedzę 😉 
 
Dziś już nie zbieram takich ilości: nie potrzebuję aż tyle soku a bardzo szkoda  mi tych drzewek. Poza tym ma już kilka
drzewek na własnym podwórku co w zupełności wystarcza do przednówkowej kuracji brzozowej. Wystarczy naciąć jedna z niższych gałązkę, przymocować do niej butelkę i koniec gałązki włożyć do butelki. 
 
zbiór oskoły: 01 kwiecień 2007r.
 
Na co mi ta woda jeszcze była?
 
Wykorzystywałam ją głównie do kuracji oczyszczających wiosennych: piłam przez ok. 2-3 tyg., jedną szklankę 3 x dziennie przed posiłkami. Po takiej kuracji poprawiała mi się kondycja fizyczna, metabolizm, wygląd skóry, energetyka, ogólne samopoczucie. Natomiast nerki pracowały solidnie i organizm wywalał co zbędne.
 
Wodę można używać również do pielęgnowania skóry (przemywania) lub jako płukanki do włosów (2:1) z octem domowym. Również jako okłady na oczy, do rozjaśniania skóry dłoni czy stany zapalne skóry: odwar z kwiatów czarnego bzu i oskoła (1:1).
 
Jak to drzewiej bywało? Czy znacie takie zastosowanie brzozy?
 
Brzoza w dawnych czasach była wykorzystywana na wiele sposobów:
  • pączki na nalewki,
  • młode suszone listki na herbaty lub paszę dla zwierząt
  • korę młodziutką na obuwie, kosze, puzderka, tabakiery, jako pojemniki chroniące flaszki czy naczynia na wodę – ja nawet dostałam kiedyś obraz zrobiony z kory brzozy
  • wykrawano z niej podeszwę do wewn. strony buta jako lecznicza podkładka na cierpienia wszelkie nóg
  • farbowano odwarem z listków młodych wełnę lub jajka na Wielkanoc, a z dodatkiem ałunu używano w malarstwie jako koloru żółtego. Nawet odwar z mchu rosnącego na brzozie zmieszany z ałunem farbuje tkaniny na kolor jasno-żółty.
  • z oskoły wyrabiano: ocet, wino a nawet syrop cukrowy
Zastosowań jest bardzo dużo. Czytając literaturę historyczną można się natknąć na wiele obrzędów czy receptur stosowanych w dawnych czasach. Są niezwykłe i niesamowite. Dziś znając skład chemiczny i właściwości  danego związku można stwierdzić, ze ludność wiedziała co czyni.
 
Ja w tym roku zamierzam zrobić ocet oraz wino. A czy Wy zbieracie oskołę? A może pączki brzozowe albo młode listki? A może ktoś wie jak zrobić dziegieć? I do czego on służy? Podzielcie się swoimi pomysłami.
 
Udanych zbiorów oskoły
 
życzy Niezłe Ziółko
 
Ps. Jak smakuje oskoła? Dla mnie jak lekko słodka woda źródlana, jest przy tym zimna, orzeźwiająca, nieco lepka. Krystaliczna, ale kiedy zaczyna kisnąć robi się mętnawa i nieprzyjemnie pachnie. Słodycz jest lekko wyczuwalna, ale nie ma smaku cukru ani miodu. To słodycz zupełnie innego składu. Jaka? Próbujcie sami….
 
 

 

 

 

 

6 Comments

Add Yours
  1. 1
    Anonimowy

    Witam…super tekst i dobrze, żę dotarłem do niego teraz, ponieważ miałem w tym roku pozbyć sie kilku drzew…ale po przeczytaniu Pani tekstu, oszczędze kilka brzózek i spróbuje w końcu soku….Pozdrawiam i czekam na więcej ciekawostek przyrodniczych…

  2. 4
    admin

    Witajcie, już niedługo pojawi się druga cześć postu o brzozie, dotycząca konserwacji i przetwórstwa oskoły. Zapraszam już dziś. 🙂 No i oczywiście cieszę się, ze nie wytnie Pan tych drzewek 🙂 Ja kocham brzozy i nie zapomnę kiedy wycięto "moją ławeczkę " brzozową choć była młoda. Tylko dlatego, że stała na drodze do lasu sąsiada. Mógł ją zostawić bo i tak droga w rezultacie pobiegła inaczej, a ja to bardzo przeżyłam 🙁 Pozdrawiam 🙂

  3. 5
    Wiola

    Przeczytałam Pani tekst i bardzo chciałabym pozyskać sok z brzozy. Czy w tej chwili jest to jeszcze możliwe? Jest połowa kwietnia, czy to nie za późno?
    Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *