Zupa-krem niedźwiedzia

Zielono  mi!  Tak, tak! Przyszła wiosna…kolejny raz cieszy mnie swoimi skarbami. Kulinarny sezon rozpoczęty…ZUPĄ KREM z CZOSNKU NIEDŹWIEDZIEGO.

Kiedy śniegi stopnieją i można wybrać się już na pierwszy dłuuugi spacer do lasu, wtedy zbieram pierwsze ziołowe skarby jak najcenniejsze dary natury. Pączki drzew, korzenie różnych roślin, ale też już nieśmiało wychylają się pierwsze zielone smakowite listki, którymi można się już najeść. A tak!! Liście podagrycznika, nieśmiała pokrzywa, ale przede wszystkim liście czosnku niedźwiedziego, który potrafi opanować cały las, pokrywając go miękkim dywanem. Jeśli macie swoje uprawy czosnku to zbieracie bez ograniczeń, ale jeśli nie to należy się udać do Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Jest zakaz zbierania.

„W Polsce dla gatunków ściśle chronionych na odstępstwo od takiego zakazu może wyjątkowo wyrazić zgodę Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska, dla gatunków częściowo chronionych – Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska. Gatunki częściowo chronionych gatunków roślin mogą być dopuszczone do limitowanego zbioru na potrzeby ziołolecznictwa.”

Zrobienie zupy-krem z CZOSNKU NIEDŹWIEDZIEGO jest dziecinnie proste i szybkie.  Jak przygotować?? Oto skład i sposób:

– liście czosnku niedźwiedziego – solidna miska

– 1-2 łyżki masła

– odwar warzywny niesolony (marchewka, pietruszka seler) l – 0,5 l

– łyżka nasion babki

– 0,2 l. kwaśnej swojskiej śmietany

– ulubione przyprawy: lubczyk, pieprz, majeranek, oregano, słodka papryka, imbir

– szczypta soli

– ocet domowy lub woda z ogórków

– woda do uzupełnienia

– jajka lub tosty lub ser… dowoli co kto lubi

Należy umyte liście czosnku niedźwiedziego wrzucić do rozgrzanego gara ze stopionym masłem, chwilę podsmażyć pod przykryciem. Następnie dodać przypraw i odwaru warzywnego. Doprowadzić do zagotowania. Zagotowany czosnek zblendować i dodać nasiona babki, dolać jeszcze trochę wody ok. 0,5 l i pogotować. W tym czasie wysmażyć śmietanę i dodać do zupy, dosolić, dodać octu do smaku. Zupę jeszcze pogotować ok 5 min i gotowe.

Wiosenną zupę podaję z jajkiem czy serem. Tym razem miałam resztkę sera pleśniowego, więc wykorzystałam. Podałam z tostami chleba ziarnistego i usłyszałam: „Mamo…odżywiamy się jak biedaki w średniowieczu…nooo…może jak co bardziej zabiedzona szlachta zaściankowa: zupa z liści zagęszczana nasionami, do tego trochę swojskiej śmietany i suchy chleb….”  i widzę szelmowski uśmiech na twarzy swej pierworodnej. Słyszę znowu: „No dobra…Takie dania współcześnie podają w najdroższych restauracjach…” i widzę jak moje dziecko wyczyszcza talerzyk resztkami chleba… Pytam się: „ a Ty taka głodna jesteś jak średniowieczne dziecko, czy rozpuszczona jak współcześni bogacze??”  Patrzy na swoje dzieło i z dumą oświadcza: „Wszystko jedno, bylebyś gotowała tak codziennie, bo już bardzo tęsknię za wiosennymi daniami…”

Pusty talerz i uśmiech na twarzy dziecko mówią wszystko o gotowaniu!! O zdrowotności takiej zupy nie muszę Was przekonywać 😉

A zatem smacznego Kochani!!! 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *