Rytuał przywracania oddechu i mocy płuc

Jest wieczór. Za oknem wiatr i śnieg szaleje. Temperatura spada, czuć idący chłód. Jest dość wilgotno, łatwo przemarznąć i załapać „coś” niezdrowego. Ale w mojej chacie na kurzej stopce, w kuchennym piecu kaflowym ogień trzaska wesoło. W drugim pokoju, nowoczesny kominek ze szklaną szybką również pracuje. Można z łatwością popatrzeć jak w szarości dnia i półmroku nadchodzącej nocy języki ognia tańczą na drewnianych polanach, dając ciekawe obrazy, ciepło i zapach spalanego drewna. Wrzucam na rozgrzany blat odrobinę pustułki pęcherzykowatej. Ciemnieje i zaczyna się tlić. Cieniutka smużka wbija się w moje nozdrza, nabieram powietrza pełnymi płucami i delektuję się zapachem: niczym leśne perfumy. Czuję jak moje płuca otwierają się na więcej. Kolejny głęboki oddech i już wiem, że radość tego wieczoru zostanie ze mną. Zadowolenie z przyjemności jaką daje „puszczenie dymka”, a inaczej smużenie ziół. Wydobywanie z nich esencji zdrowia, czerpanie z czystą przyjemnością…tak niewiele:  szczypta porostu, a tyle cudownych właściwości i dobroci dla naszego zdrowia.

Smużenie ziół kojarzy nam się przede wszystkim ze spalanymi ziołami w różnych rytuałach. Dawniej palono zioło jako ceremonie i najczęściej jako usuwanie uroków, chorób, „złego”. Ze wschodu przyszło spalanie kadzideł, które miały dawać piękny zapach naszemu domowi. Tradycyjne palenie ziół odeszło w zapomnienie czy może zostało odsunięte z praktyk codzienności.

Moje zetknięcie się z paleniem ziół było już w wieku dziecięcym, można to tak ująć. Od najmłodszych lat fascynował mnie ogień i to co się dzieje w jego płomieniach. Od najmłodszych lat też zbierałam zioła, a potem przy wiosennych porządkach wrzucałam suche bukiety , które latem zamieniałam na nowe. I tak co roku. Spalane zioła wydawały piękne zapachy zawartych w nich olejków eterycznych.

Z czasem zaczęłam spalać zioła nad płomieniem świecy, eksperymentować i sprawdzać. Wówczas jeszcze miałam bardzo małą wiedzę na temat procesów leczniczych związanych z okadzaniem i wdychaniem dymu czy rozpylania olejków eterycznych. Aczkolwiek docierało do mnie, że mają świetne działanie terapeutyczne. Będąc w średniej szkole nauczyłam się sztuki spalania ziół i okadzania, tudzież smużenia ziół. Ale nowością było dla mnie spalanie porostów.

Jakież było moje zdziwienie, że tak popularny porost jak mech dębowy a tak naprawdę  plechy mąkli tarniowej (Evernia prunastri), grzyb z rodziny tarczownicowatych, zaliczanego do porostów ze względu na współżycie z glonami – daje piękny perfumowany zapach podczas spalania. Tak bardzo spodobał mi się ten zapach, że przyznam się iż dość często pozwalałam sobie na jego spalanie. Co przynosiło świetne efekty o czym jeszcze wówczas nie wiedziałam.

Również inne porosty takie jak: Pustułka pęcherzykowata (Hypogymnia physodes (L.) Nyl., Lich. Envir. Paris: 39 (1896) – należąca równeiż do rodziny tarczownicowatych daje ten sam czy dość zbliżony zapach. A także Usnea Dill. ex Adans. (brodaczka) czy płucnica islandzka – porost islandzki – Lichen islandicus seu Cetraria islandica (L.) Acharius (Parmeliaceae), ta sama rodzina, ten sam zapach i to samo działanie.

pustułka pęcherzykowata

Wszystkie wymienione wyżej porosty należą do immunostymulatorów. Oznacza to, że mają wzmacniać odpowiedź układu immunologicznego. Polecane są osobom o obniżonej odporności oraz w przypadku nawracających infekcji. Immunostymulacja z łaciny to metoda terapeutyczna zmierzająca do pobudzenia funkcji układu odpornościowego.

Podstawowe działanie to przede wszystkim: przeciwkaszlowe i wykrztuśne, przeciwzapalne, antybiotyczne (przeciwbakteryjne), przeciwgruźlicze, przeciwwymiotne, przeciwpotne, uspokajające, odtruwające. Ponieważ  jest to surowiec bogaty w goryczki pobudza wydzielanie soków trawiennych, śliny i śluzu, wzmaga perystaltykę przewodu pokarmowego, może więc być stosowany przy niestrawności, bezsoczności żołądka, niedoborze śluzu, atonii jelit i zaparciach. W małych dawkach wzmaga wydzielanie soku żołądkowego, natomiast w dużych – hamuje wydzielanie soku żołądkowego i powstrzymuje oddziaływanie kwasu solnego na śluzówkę żołądka.

Wskazaniem do stosowania mogą być: stany zapalne i infekcje układu oddechowego, stany zapalne skóry i oczu, choroba wrzodowa, stany zapalne i nieżyt przewodu pokarmowego, kaszel (niezależnie od rodzaju), stany zapalne układu oddechowego, chrypka, przeziębienie, schorzenia skórne, zaburzenia trawienia, kamica żółciowa i moczowa, zastoje żółci, niestrawność, stany zapalne przewodu pokarmowego, zaparcia, choroba wrzodowa, choroby wątroby i trzustki, zatrucia, nadmierna potliwość, brak apetytu, miażdżyca, po zawale serca, pękanie i przepuszczalność naczyń krwionośnych błon śluzowych, kuracja odmładzająca, choroby oczu, zapalenie przydatków i jąder (okłady, kąpiele, doustnie), żylaki kończyn, hemoroidy (lewatywy), choroby nerek i dróg moczowych oraz wiele innych. Mogą być stosowane zarówno zewnętrznie jak i wewnętrznie.

Więcej na ten temat znajdziecie w moim poradniku: „Cztery pory roku z Niezłym Ziółkiem” w części: Zioła latem”.

Ale takie podstawowe działanie w/w porostów zawiera się w ich wyglądzie  i zapachu. Spalanie nad płomieniem świecy, czy dymienie-smużenie porostów na węgielku trybularzowym to nie tylko działanie terapeutyczne ale przede wszystkim rytuał „przywracania oddechu i mocy płuc”.

Dlaczego przywracanie oddechu?

Ponieważ wdychanie spalającego się porostu działa natychmiast: płuca rozluźniają się, możemy nabrać swobodniej powietrze, możemy przede wszystkim łatwiej zrobić wydech i wywalić „zastałe” powietrze, zwiększa się tym samym wydolność płuc i ich pojemność. Kto nigdy nie miał astmy czy chociażby kaszlu duszącego, podczas którego nie można nabrać swobodnie powietrza, a każdy oddech to zawroty głowy, nie będzie wiedział o czym mówię. Kiedy każdy oddech boli, w płucach świszcze, a nowy oddech to kolejne zawroty głowy i ulga…i myśl…kiedy następny zdrowy wdech…

Uwalniane podczas spalania w wysokiej temperaturze substancje chemiczne zawarte w porostach dostają się do układu oddechowego i działają natychmiast. Wystarczy bardzo płytki oddech, by niemalże natychmiast odczuć ulgę i móc swobodnie oddychać. Mija kaszel, mija wrażenie ściskania płuc. Ponadto działanie antybakteryjne i przeciwwirusowe wspomaga w walce z infekcją płuc. Wdychanie porostu działa podobnie jak zastosowanie farmakologicznych środków wziewnych. I może być a nawet wskazane jest, by stosować w przypadku ataku astmy.

Wystarczy kawałek porostu i zapalniczka, tylko tyle by porost lekki zadymił. Ale jeśli chcemy poświęcić temu trochę więcej czasu i skupić się na oczyszczaniu płuc i uwolnieniu dwutlenku węgla, całkowitym rozluźnieniu i pełnym oddechu to możemy wykonać prosty rytuał: należy przygotować ulubioną świecę, podstawek czy talerzyk żaroodporny, węgielek trybularzowi, szczyptę porostów i zaprosić siebie do tego rytuału. Należy przygasić światło, lub pobyć w półmroku. Potrzebny będzie też kocyk i karimata, lub coś na czym się położymy i przykryjemy kocykiem.  Można również przygotować ulubioną spokojną muzykę, która będzie płynąć w tle. Ja wykonuję rytuał bez muzyki, słucham swojego oddechu.

Najpierw należy przygotować karimatę i kocyk. Następnie stawiamy świeczkę lub świeczki w bezpiecznym miejscu, włączamy muzykę (jeśli to konieczne), odpalamy węgielek trybularzowi od świeczki i kładziemy na podstawce a jeszcze lepiej w trybularzu i posypujemy odrobiną porostów. Następnie delikatnie kierujemy dym w naszą stronę i delikatnie wypuszczamy powietrze z płuc po czym nabieramy spokojnie i powoli powietrze w płuca. Chwilkę się zatrzymujemy i wydychamy również spokojnie i powoli. Powtarzamy kilka razy i kładziemy się przykrywając (nie trzeba jeśli ktoś nie ma ochoty). Leżymy kilka minut oddychając spokojnie i powoli, obserwujemy swój oddech, który staje się lekki, łagodny, przyjemny…  

Podczas takiego rytuału można poczuć przypływ energii i ciepła, można się też nagle zrobić głodnym czy spragnionym. Odczujemy lekkość ciała i umysłu, a także ogólne zadowolenie. Nie ma tonic wspólnego z substancjami chemicznymi zawartymi w porostach. Jedynie nasza energia powoduje zmianę, co jest odczuwalne.

Dlaczego moc płuc?

Bo zdrowe płuca to silne płuca, to zdrowie całego ciała, to dotlenienie każdej komórki i wymiana gazowa a tym samym utylizacja toksyn. Mocne płuca dają nam siłę charakteru, pozwalają na jasne stawianie granic. Mocne płuca to radość życia: pełny oddech bez bólu.

Spalanie porostów ma również energetyczne znaczenie.

Na poziomie energetycznym w procesie uczestniczy przede wszystkim żywioł ognia, ale również żywioł powietrza. Ogień spala porosty, ale porusza powietrze i substancje zawarte w porostach. Przemiana ziela w energię poprzez użycie tych żywiołów daje nieco inne efekty niż użycie tego samego surowca w żywiole wody (napar, odwar, macerat).

Żywioł powietrza odpowiada m.in. za ruch, zmiany (ruch płuc, wymiana gazowa), działanie (trawienie i perystaltyka jelit), przepływ (myśli, impulsów nerwowych, limfy). Na poziomie fizycznym to praca serca, krążenie, dolna część płuc, grasica i układ immunologiczny. Za wszystko to odpowiadają również  właściwości chemiczne porostów. Nierównowaga elementu powietrza to zaburzenia w postaci suchego kaszlu, słabej odporności, bezsenności czy skurczów mięśni. Żywioł powietrza daje radość życia, poczucie szczęścia, daje lekkość bycia i pewność siebie.

Natomiast żywioł ognia to między innymi ogień, słońce, czyli ogrzewanie i rozświetlanie, to również spalanie i trawienie, wchłanianie i przyswajanie. To energia życiowa i moc transformacji. Na poziomie fizycznym, żywioł ognia odpowiada za wzrok z którym powiązane jest trawienie, a z tym żołądek, śledziona, wątroba, pęcherzyk żółciowy oraz wegetatywny układ nerwowy. Na poziomie subtelnym ogień to nic innego jak rozpalanie i trawienie (intelektu, idei, myśli).

I takie same właściwości ma porost w zależności od dawki jaką użyjemy wewnętrznie, albo pobudzamy albo blokujemy układ trawienny. Natomiast użyty zewnętrznie w formie smużenia uwalnia energię, która powoduje poprawę stanu fizycznego ciała u osób chorych.

U osób zdrowych poprawia nastrój, wydolność oddechową, pobudza delikatnie krążenie, polepsza koncentrację umysłu. Jest to efekt chwilowy, nie trwa godzinami. Najdłużej utrzymuje się dobry nastój i humor.

Do spalania porostów polecam zebrać gałązki jodły lub świerka, gdzie najczęściej bytuje ten porost, a pryz okazji mamy dodatkowe efekty uwalniania olejków zwartych w igłach tych drzew. Efekt zapachowy jest badzo przyjemny, wprowadza w pomieszczeniu świeżość , jonizuje powietrze i sprawia, że chcemy tam przebywać.

Również spalanie porostów w obecności nawet małych dzieci działa na nie bardzo korzystnie, szczególnie w przypadku kataru, zatkanego nosa, zapalenia zatok, chrypki czy kaszlu. Szczególnie wówczas, kiedy dziecko jest zbyt małe by podać jakieś zioła.

Profilaktyczne spalanie porostów, czyli tzw. „puszczanie dymka” jest świetną metodą na oczyszczenie powietrza i przygotowanie się do medytacji. Praktykowanie smużenia porostów w okresie jesienno-zimowym chroni przed złapaniem infekcji, podnosi odporność, a przede wszystkim sprawia przyjemność co powoduje, że poziom hormonów szczęścia się podnosi i jest nam łatwiej przetrwać ten trudny czas chłodu i braku słońca.

O smużeniu ziół, rytuałach i sposobie ich przygotowania można przeczytać tutaj: https://www.niezleziolko.bieszczady.pl/jak-dzialaja-palone-ziola/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *