Wspomnienie jesieni.

Jeszcze zima nie zagościła u nas, ale zrobiło się tak zimno i prawie śnieżnie, że postanowiłam powspominać sobie nieco tą piękną polską jesień. Jesień w Bieszczadach jest wyjątkowa: kolorystyka barw jest niemal tęczowa, brak tylko fioletu i niebieskiego.
      
Bieszczadzkie zioła i ich korzenie – kobylak.
I przyszła jesień, która kojarzy nam  się z melancholią, złotymi liśćmi, deszczem
zacinającym niczym bicze. Ale nie tylko, ponieważ  to także ostatnie ciepłe promienie słońca, dojrzewające owoce, a przede wszystkim praca w ogrodzie –  praca z ziemią.  Kiedy zanurzamy dłonie w ziemi to strącamy negatywną energię w jej głąb. Pozbywamy się wówczas mentalnych zanieczyszczeń!
Jesień to szczególny czas dla zielarza, który niesie końcówkę sezonu zbiorowego. Kwiatów coraz mniej, liście marzną w pierwszych przymrozkach. Owoce też już prawie wszystkie zebrane. Pozostały jeszcze  korzenie, bulwy i kłącza. Niektóre potrafią przetrwać do wiosny w stanie niezmienionym. Niektóre tak naprawdę dopiero pod wpływem zimna wytwarzają
najcenniejsze związki.
Są też takie korzenie, które służą nie tylko jako przypraw  (np. chrzan), ale są smacznym dodatkiem do dań głównych lub wręcz bazą do przygotowania smacznego dania. Taką rośliną jest szczaw –  kobylak. Spotyka się różne odmiany: szczaw
zwyczajny, szczaw lancetowaty, szczaw kędzierzawy czy szczaw tępolistny. Ich wspólna nazwa to: kobylak.
Szczaw to roślina, która ma właściwości lecznicze i w medycynie ludowej była i jest wykorzystywana.
Apteka natury czyli skład i działanie:
Korzenie
szczawiu lancetowatego i kobylaka zawierają związki garbnikowe, pochodne antrachinonowi (min emodyna, kwas chryzofanowy), organiczne połączenia żelaza, cukry, kwasy organiczne (kawowy), znaczne ilości szczawianu wapnia. Korzenie wykopuje się jesienią lub wczesną wiosną i suszy.
 Liście
zawierają flawonoidy, karoten i witaminę C. Szczaw ma działanie:  przeciwanemiczne – ponieważ zawiera znaczne ilości łatwo przyswajalnego żelaza (w połączeniu z białkiem), odtruwające – przez wiązanie szkodliwych produktów przemiany materii) oraz przeciwbiegunkowe i  ściągające. Liście zawierają dużo kwasu szczawiowego, wiążącego łatwo wapń z pożywienia. Mają także duże znaczenie dietetyczne, ze względu na wysoką zawartość łatwo przyswajalnego żelaza, obecność karotenu oraz witaminy C.
 Warto wiedzieć – kobylak wzmacnia osoby osłabione, szczególnie z blednicą, kobiety wyczerpane obfitymi miesiączkami oraz osoby po przebyciu chorób zakaźnych. Poprawia samopoczucie, znosi reakcje autoagresji immunologicznej i objawy alergiczne. Wzmaga wydzielanie żółci i soku trzustkowego.
Uwaga! Nie jest natomiast wskazany przy kamicy moczowej, szczególnie gdy kamienie powstają z soli kwasu szczawiowego.
 
Zastosowanie w medycynie ludowej
Korzeń szczawiu stosowany jest w zatruciach pokarmowych, biegunkach, infekcyjnych wirusowych   i bakteryjnych. Nadmiernej fermentacji, wzdęciach, także w niedokrwistości i utracie krwi. Sproszkowanego korzenia używa się jako zasypki na powierzchniowe rany i owrzodzenia. Używano go także do czyszczenia zębów,  szczególnie przy krwawieniach, stanach zapalnych dziąseł i szkorbucie (gnilcu).
Przeciwskazania:  Nie wolno kobylaka podawać kobietom ciężarnym i karmiącym.
Szczaw nadużywany i przedawkowany staje się niebezpieczny. Przede wszystkim szczawiany mogą odkładać się w nerkach i pęcherzu moczowym
sprzyjając powstawaniu kamicy moczowej (szczawian wapnia). Zbytnie absorbowanie wapnia przez związki szczawianowe może spowodować odwapnienie kości i zaburzenia kurczliwości mięśni (hipokalcemia). Nadmierne ilości antrachinonów i szczawianów wywołują ostrą, długotrwałą biegunkę, zaburzenia wodno-elektrolitowe i kwasowo-zasadowe organizmu.
Szczaw w kuchni
Szczaw zwykle rośnie nam pod „nosem”, ale nie zwracamy na niego uwagi. Traktujemy go jak chwast. Wiosną, latem, a nawet późną jesienią możemy przygotowywać pyszne sałatki z dodatkiem liści szczawiu. Moim ulubionym daniem jest zupa szczawiowa z ryżem. Możemy też mrozić liście w zamrażalniku na zimę. Albo po prostu utrzeć z olejem i innymi liśćmi (np., z gwiazdnicą, albo przytulią czy pokrzywą) dodając czosnku, soli i ulubionych przypraw. Powstanie pyszne pesto, które można wykorzystać do tostów, naleśników, albo jako baza do sosu śmietanowego czy dodatek do pierogów.
Oczywiście jak na zielarza przystało nie brakuje go w moich zapasach aptecznych. Przyszła pora na wykopywanie korzeni. Wybieram tylko te najładniejsze i zdrowe. Myję, odsączam z wody   i obieram. Dodatkowo kroję na cieniutkie plasterki albo trę na tarce jeśli jest dość duży, a następnie suszę. Z doświadczenia wiem, iż łatwiej potem go zmielić, jeśli jest od razu
rozdrobniony.
                  
Zbieram też nasionka. Teraz jest najlepsza pora: są już  dojrzałe i łatwo zdejmuję się z łodygi. Nasionka też zasilają szeregi w apteczce ziołowej. Ale nie obyłoby się bez experymentów. W tym roku nie tylko wykorzystuję nasiona   i korzeń na zapasy apteczne, nie tylko przetwarzam na bieżąco liście przyrządzając smaczne dania dla całej rodziny. W tym roku liście i korzenie zostały zakiszone na dwa sposoby.
Jeden sposób to tradycyjny „ogórkowy”- czyli: czosnek, chrzan, koperek, woda z solą.
A drugi sposób to: korzeń marchewki, korzeń pietruszki, troszkę korzenia selera, natka pietruszki i kilka ząbków czosnku, woda z sola.
Kiszony szczaw jest pyszny! Uwielbiam kiszone ogórki, buraczki, kapustę itd.
Kiszonki dodatkowo dostarczają nam niezbędnych bakterii do przewodu pokarmowego. Dlaczego nie zakisić kobylaka?,
który może stać się naszym drogocennym skarbem na wzmocnienie organizmu, szczególnie w okresie jesienno-zimowym.
A na zakończenie taka malutka refleksja do rozważenia – Czyż nie jest tak, że wokół nas lekarstwa rosną same?
Z  pozdrowieniami
Niezłe Ziółko
 

4 Comments

Add Yours

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *